-equiv='refresh'/> Alicja Lisowska - Blog: grudnia 2011

czwartek, 29 grudnia 2011

Sekret. Moje dywagacje na temat filmu.

Oglądając uważnie film „The Secret”, i czytając związaną z nim książkę, doszłam do wniosku, że jedną z największych przyczyn, dla których wokół filmu podniosło się tyle głosów krytycznych – są… uproszczenia.
Film pełen jest uproszczeń, a chociaż książka ma ich trochę mniej, to w niektórych fragmentach, także razi schematyczne podejście reżyserów i niewiele mówiące ogólniki.

Uproszczenia można by uznać za jedną z zalet – ponieważ podany w prosty, magiczny sposób – mechanizm działania Prawa Przyciągania, jawi się jako dziecinnie prosta metoda, którą każdy może z sukcesem zastosować…
Ale… z drugiej strony – ludzi sceptycznych, wymagających i ostrożnych, zniechęca pobieżne potraktowanie niektórych tematów oraz uproszczone przykłady działania Prawa Przyciągania.
Dla tych którzy chcą krytykować, argument że w 1,5 godzinnym filmie, można zaprezentować tylko zarys działania Prawa Przyciągania, nie jest przekonywujący.

Pierwszym uproszczeniem, które rzuciło mi się w oczy jest opisane w poniższym fragmencie przyciąganie wydarzeń na podstawie wzbudzania w sobie określonych emocji :

„KIEDY CZUJESZ SIĘ DOBRZE, MUSISZ ODDAWAĆ SIĘ DOBRYM MYŚLOM. A ZATEM JESTEŚ NA WŁAŚCIWYM SZLAKU I EMITUJESZ POTĘŻNĄ CZĘSTOTLIWOŚĆ, KTÓRA PRZYCIĄGA DO CIEBIE WIĘCEJ DOBRYCH RZECZY, TE ZAŚ SPRAWIAJĄ ŻE BĘDZIESZ CZUŁ SIĘ DOBRZE. WYCHWYTUJ TE CHWILE I JE PODSYCAJ. BĄDŹ ŚWIADOMY, ŻE CZUJĄC SIĘ DOBRZE, PRZYCIĄGASZ DO SIEBIE WIĘCEJ PODOBNYCH RZECZY I EMOCJI”
Oczywiście, we fragmencie tym nie pisze, że w ten sposób całkowicie eliminuje się bolesne doświadczenia…ale…
Osobiście doświadczyłam szeregu dni i tygodni gdy czułam się świetnie, wszystko szło jak z płatka, wypełniało mnie zadowolenie i szczęście. A potem nagle, po tym paśmie radości – nastąpiła bardzo przykra sytuacja, która pokrzyżowała moje plany.
Sekret tego już nie wyjaśnia – a wydaje mi się że powinien – ponieważ znam osoby dla których pierwsze podejście w zastosowaniu Sekretu w życiu, skończyło się właśnie na takiej sytuacji.
Zawód, niezrozumienie i pytanie :„Jak, to, przecież robiłem wszystko tak jak opisano, to dziadostwo nie działa!”

Samo wzbudzanie w sobie pozytywnych emocji, jest owszem, gwarantem że przez większość czasu będziesz czuł się suuuuuuuuuuper, ale..nie unikniesz wydarzeń w życiu, które będą dla ciebie bolesne i trudne i okażą się czasem krokami milowymi, na których będziesz się uczył.

Za pozytywnymi uczuciami musi iść PRZEKSZTAŁCENIE zastanego światopoglądu.
W moim przypadku, za przykrym wydarzeniem, stało wyobrażenie które we mnie tkwiło od lat a na które nikły wpływ miało zadowolenie – utrzymujące się i wypełniające mnie całymi tygodniami.

Wierzyłam podświadomie :
„Takie przykre rzeczy każdemu się czasem zdarzają”
„Tak już w życiu bywa”
Cóż zatem z tego, że czułam się dobrze, uśmiechałam, w sercu miałam lekkość i radość?
Skoro na głębszej warstwie, mój ustalony światopogląd sabotował moje… wesołe życie.

Koniecznym dopełnieniem dla Sekretu wydaje sie zatem technika Afirmacji.

Tylko trwała zmiana światopoglądu, zmieni nasze życie od podstaw.

Oczywiście – Nie polemizuję z tym, że zmiana uczuć na pozytywne, ma także wielkie znaczenie, ale niektóre z nich zwyczajnie NIE DOTYKAJĄ sedna problemu.
Ktoś może sprawić że czuje się szczęśliwy, poprzez stosowanie zachwalanej w Sekrecie metody Zamienników (lista rzeczy które poprawiają nam nastrój) ale wciąż pozostaną stare poglądy :
„Raz na wozie raz pod wozem”, „Są dni lepsze i gorsze”, „Nie da się cały czas zwyciężać”,
„Przyjdzie kryska na matyska” czy „Ojej, za dużo radości, kiedyś to się musi skończyć”,
= te wszystkie poglądy żyć będą własnym życiem i to ich skutki będą wypływały na powierzchnię, zaburzając prędzej czy później nasze dobre samopoczucie.

Tak sądzę, że potrzebną wzmianką w książce – wydaje się także możliwość nauki UNIEZALEŻNIANIA naszego szczęścia i zadowolenia od wydarzeń które mają miejsce dokoła nas, od „Zamienników”, od krytyki innych, od ich nastrojów, od pogody, od stanu posiadania.

Nawet jeśli ten pogląd jest uważany za nieco zbyt idealistyczny i „wschodni”, jest ciekawą alternatywą dla tych którzy już wszystko mają, albo… nie mają sił aby realizować wszystkie marzenia.

Warto wiedzieć że szczęście to coś co wypływa z nas, i możemy je mieć, bez względu na to ile marzeń się zrealizowało. (Nawet jeśli, mimo wszystko, staramy się je realizować, ponieważ dzięki nim, napotykamy na nowe wyzwania na których możemy się uczyć)

„PRAWO PRZYCIĄGANIA TO PRAWO NATURY. JEST BEZOSOBOWE I NIE DOSTRZEGA TEGO CO DOBRE CZY ZŁE. OTRZYMUJE TWOJE MYŚLI I PRZESYŁA JE Z POWROTEM DO CIEBIE, JAKO TWOJE DOŚWIADCZENIE ŻYCIOWE. PRAWO PRZYCIĄGANIA PO PROSTU DAJE CI TO O CZYM MYŚLISZ”
Zawsze się zastanawiałam jak reagują na te fragmenty ludzie widzący cierpienie i ból dzieci, które zwykle wypełnia przecież radość życia a zamartwianie się jest im obce.
Wydaje mi się, że w Sekrecie celowo ominięto ten problem, ponieważ jego wytłumaczenie wymagałoby poruszenia drażliwych tematów:
jedno życie? reinkarnacja? karma? ciepienie w tym życiu, za błedy z poprzedniego?
Mnie – dotknięcia tego problemu – trochę w Sekrecie brakowało.

Wiem, że tematyka ta jest tak kontrowersyjna iż autorka Sekretu nie zdecydowała się jej poruszyć, tym samym jednak dała pole do popisu… dla wielu krytyków.
Chcąc dotrzeć do chrześcijan, i przedstawicieli innych religii, wierzących w to, że człowiek posiada tylko jedno życie, musiała zrezygnować z wyjaśniania jak Prawo Przyciągania działa w przypadku np. chorych maleńkich dzieci i tego jaki one mają na to wpływ.
Trochę szkoda
Odrobina niebezpiecznego gruntu pod nogami, jednych odstraszy, drugich przekona.

„OTO NADCHODZI PORA NA OKIEŁZNANIE UCZUĆ I POSŁUŻENIE SIĘ NIMI JAK TURBOSPRĘŻARKĄ, BY OSIĄGNĄĆ TO CZEGO CHCESZ W ŻYCIU”
Każdy z nas miał chwile gdy doznawał bardzo przykrych uczuć, czasem rozpaczy, załamania nerwowego, wrażenia że nasze życie się zawaliło.
Jeśli ktoś, będąc w takim stanie zaczyna na siłę wywoływać w sobie wesołość i radość… To co się wtedy dzieje, tak naprawdę?
Na wielu poziomach zaczyna zachodzić tłumienie i wypieranie.
Zamiast ZROZUMIEĆ co naprawdę się stało, na spokojnie przeanalizować i wyciągnąć wnioski, oraz uświadomić sobie co spowodowało te sytuację – my na silę przestawiamy nasze emocje i bezrefleksyjnie czekamy na to co się stanie dalej.
(Żle pojęte, może wzbudzać podejrzenia o niemal „narkotyczne”, nietrzeźwe odpadanie od rzeczywistości.)
Wg moich doświadczeń takie zachowanie prowadzi tylko do odsunięcia problemu, czasem, przy sprzyjających wiatrach, do jego złagodzenia, ale nie zmienia to faktu, że nie usuwamy źródła problemu.

Nie wszystkie nasze emocje docierają do głębokiego poziomu, poziomu naszych wyobrażeń o życiu które de facto stanowią strukturę ego, indywidualności i cegieł, z których jest zbudowana.



Sądzę że najkorzystniejszym rozwiązaniem, jest zacząć od poznania naszych głównych przekonań-”sabotażystów”, i popracować nad nimi(np afirmacjami), równocześnie wspomagając się pracą z emocjami.
Taka praca połączona przyniesie wg mnie najwięcej rezultatów.
W przeciwnym razie emocje będą odbijać się od utrwalonych przekonań a one same – boleśnie materializować w naszym życiu.
Proces przenikania, który w pewnym stopniu następuje, może być zbyt powolny, aby był do zauważenia w opisywanym przez twórców Sekretu terminie 4-6 tygodni.

„MOŻESZ CELOWO WYKORZYSTAĆ UCZUCIA DO PRZESŁANIA JESZCZE POTĘŻNIEJSZEJ CZĘSTOTLIWOŚCI, WZMACNIAJĄC NIMI SWOJE PRAGNIENIA”
Aspekty związane z zaspokajaniem materialnych potrzeb w naszym życiu, są sednem Sekretu.
Stało się to przyczyną krytyki ze strony przedstawicieli wielu religii, zarówno chrześcijańskich jaki i wschodnich.
Uważają oni, że zaspokajanie pragnienia, po pragnieniu, podobne do realizowania dziecięcej listy życzeń wysyłanej do św Mikołaja, nie jest sednem życia, ale jego jednym elementem.
Pozostałe elementy takie jak nauka, dojrzewanie( jako człowieka), praca nad sobą, praca z innymi, duchowość – nie zostały należycie omówione na łamach książki a tym bardziej w filmie.

Świat pokazany w Sekrecie to świat człowieka którego esencją życia jest lepszy samochód, ładniejsza żona, wielki dom za kilka milionów. Amerykański świat sukcesu.

W moim osobistym przekonaniu – nie jest to słabość tego filmu, ale spora zaleta.
Film ma odwagę wskazać na „JA” i powiedzieć :”Ja może mieć co zechce”, tym samym przesuwa Moc z zewnątrz, do wewnątrz nas…
Jednakże – dla dopełnienia książki, autorka mogła poświęcić kilka wersów np temu że gdy już zaspokoimy wszystkie pragnienia, często….wciąż nie czujemy się szczęśliwi.
Bo to nie brak zaspokojenia pragnień jest problemem ale zwykle sama ich przyczyna.

Ilu jest sławnych, bogatych ludzi, którzy skończyli w klinikach dla uzależnionych, wykazując swoim życiem, że nawet jeśli Dżin Wszechświata spełniał raz za razem wszystkie ich pragnienia, to okazało się że …nie była to tak naprawdę esencja szczęścia i spełnienia.
Kwestią jest wiedzieć CZEGO się pragnie i jaką cenę ma każde zrealizowane pragnienie.
+ Jakie wyzwanie razem z nim nadchodzi.

I może tej egzystencjalnej kwestii, niekończącej się gonitwie za lepszym, większym, piękniejszym, powinno zostać poświęcone trochę miejsca. Chociażby tytułem zakończenia.
Wielu krytykom odjęłoby to po prostu celne argumenty

A na koniec, dla odmiany - jeden z moich ulubionych fragmentów Secretu, z którym polemizować nie zamierzam

„PRAWO PRZYCIĄGANIA NIE REJESTRUJE SŁOWA ‘NIE” ANI JAKICHKOLWIEK OKREŚLEŃ NEGACJI.
OTO CO PRAWO PRZYCIĄGANIA ODCZYTUJE, KIEDY JE WYPOWIADASZ:
.
„NIE CHCĘ ROZLAĆ TEGO NA UBRANIE”
CHCE ROZLAĆ TO NA UBRANIE I CHCĘ ROZLAĆ JESZCZE WIĘCEJ
.
„NIE CHCĘ MIEĆ NIEŁADNEJ FRYZURY”
CHCE MIEĆ ZAWSZE NIEŁADNĄ FRYZURĘ
.
„NIE CHCĘ BY COKOLWIEK MNIE OPÓŹNIAŁO”
CHCE ZAWSZE SIE SPÓŹNIAĆ
.
„NIE CHCE BY TA OSOBA BYŁA DLA MNIE OPRYSKLIWA”
CHCE BY TA OSOBA I INNI LUDZIE BYLI DLA MNIE OPRYSKLIWI
.
„NIE CHCE ŻEBY BUTY MNIE CISNĘŁY”
CHCE ŻEBY KAŻDE BUTY MNIE CISNĘŁY
.
„NIE RADZE SOBIE Z TĄ PRACĄ”
CHCĘ JESZCZE WIĘCEJ PRACY, Z KTÓRA NIE BĘDĘ SOBIE RADZIŁ
.
„NIE CHCE ZŁAPAĆ GRYPY”
CHCE ZŁAPAĆ GRYPĘ I INNE CHOROBY
.
„NIE CHCE SIĘ KŁÓCIĆ”
CHCE SIE JESZCZE WIĘCEJ KŁÓCIĆ
.
„NIE MÓW TAK DO MNIE!”
CHCE ŻEBYŚ MÓWIŁ TAK DO MNIE I CHCE ŻEBY INNI LUDZIE TAK DO MNIE MÓWILI
Od siebie dodam :

„Nie chcę mieć męża alkoholika”
Chce by wszyscy moi partnerzy mieli problem alkoholowy

„Nie chcę być gruba”
Chcę zawsze być gruba, i chcę zawsze móc się zmagać z problemem mojej tuszy

„Nie chcę mieć za żony-jędzy”
Chcę mieć same wredne partnerki

„Nie chcę mieć niegrzecznego dziecka”
Chce by moje dziecko rozrabiało od rana do nocy

Przewrotne? Prawda Ale coś w tym jest

Pozdrawiam wszystkich miłosników Prawa Przyciągania

Zenforest
http://zenforest.wordpress.com/

piątek, 23 grudnia 2011

Nastoletnie prostytutki na ulicy

Prostytutki bywają gwałcone i bite. Miewają myśli samobójcze. Ulica piętnuje na całe życie. W handlu własnym ciałem płeć nie ma znaczenia.

"Droga" zaczyna się często od nadużyć seksualnych w rodzinie. Od przypadkowego seksu na imprezie, od pójścia na całość ze starszym kolegą.
(fot. fot. stock.xchng)

Chłopak mieszkał w małym miasteczku na Śląsku. Mama mu zmarła. Miał 17 lat. Nikt go już nie pilnował. Poszedł do łóżka z innym chłopakiem - to był ten pierwszy raz, seksualna inicjacja. Zachłysnął się życiem towarzyskim. Rozpoczął pracę - w sklepie wytrzymał rok. Ktoś powiedział mu o agencji. We Wrocławiu "nowe mięso” szybko się odnajdzie, fajnie będzie.

W agencji było rzeczywiście okay. Wreszcie konkretne pieniądze, ale też seks, jakiego przecież chciał. Polubił tę pracę, naprawdę. Kolega mówi: Warszawa! Tam są wyższe stawki.

Pojechał. W stolicy agencją rządziła mafia. Koniec ze swobodą. Nawet na zakupy chodzi się z ochroniarzem. No i ciężka harówa. Męska prostytutka ma przynosić zysk. Niech nie podskakuje, niech się nie buntuje. Niech obsługuje klientów. Niech gra w filmach porno. Coś się nie podoba? Bicie, gwałty, zastraszanie…
Chłopak przez dwa lata daremnie usiłował wyrwać się z tej Warszawy. Pewnego dnia tak go zlali, że nie da się tego inaczej nazwać jak torturami. Kumpel z agencji się zlitował, pomógł w ucieczce. Stan bardzo ciężki - takiego znalazł go ochroniarz z sąsiedniego budynku. A był to budynek sądu…

- Wtedy uruchomiona została pomoc - opowiada Przemysław Muszyński z Ośrodka Interwencji Kryzysowej w Opolu, który dobrze zna tę historię, bo chłopak trafił do nas. - Miał zeznawać przed sądem przeciwko grupie przestępczej - wyjaśnia Muszyński. - Trzeba mu było zapewnić nie tylko pieniądze, ubranie, jedzenie, bo wywlókł się przecież z tej agencji bez niczego, ale też ochronę. Zmieniono mu wygląd. Jako cenny świadek był przenoszony w różne miejsca - w tym do Opola. Zapewniliśmy mu pomoc psychologa. To przykład na to, że prostytucja, która bywa z początku świadomym wyborem, może prowadzić wprost w ręce zorganizowanych przestępców.

Nierząd jak skok na bungee
Jacek Kurzępa, doktor socjologii z Uniwersytetu Zielonogórskiego, maluje portret współczesnego nastolatka - homixa. Zmiksowana jest płeć - ni to chłopak, ni dziewczyna, bo dzisiaj każdy ma mieć "dobrze zrobioną twarz”. Zrobioną - znaczy przekalkowaną, a wzorców kulturowych jest całe mnóstwo, świetnie się nadają do odgapiania twarze i zachowania lansowane w popularnych pismach dla nastolatków. Wzorce są też w grupie rówieśniczej - w szkole i na podwórku oraz w internecie.

- Jeśli brakuje doradcy - ojca, matki, takiego szermierza idei - młody człowiek czerpie w swojej cielesności z oferty kulturalnej i społecznej bez umiaru - tłumaczy socjolog. - Może zostać zachwiana u niego zdolność rozpoznawania własnej tożsamości i seksualności.
Jacek Kurzępa jest szefem wrocławskiej "Misji Dworcowej” - organizacji zajmującej się niesieniem pomocy tym, których zachwianie zaprowadziło na ulicę. Te dzieciaki mają po kilkanaście lat i uprawiają "bungee moralne”. O typowej drodze na ulicę opowiedziały socjologowi same dziewczyny - młodziutkie i bardzo już doświadczone. W ubiegłym roku dr Kurzępa miał aż 90 podopiecznych. W tym samym czasie dolnośląska policja wojewódzka znała tylko 7 przypadków prostytuujących się nastolatków.

Droga zaczyna się często od nadużyć seksualnych w rodzinie. Od przypadkowego seksu na imprezie, od pójścia na całość ze starszym kolegą. Dziewczyna ulega, bo dlaczego nie, bo tak robią wszystkie, bo po co się powstrzymywać, odkładać na później, trzeba korzystać z życia, pókim młoda.

Dr Irena Dzwonkowska, psycholog z Uniwersytetu Opolskiego i WSZiA, wymienia przyczyny, dla których młodzi ludzie tak postępują: zerwane więzi w rodzinie, nie tylko wykorzystywanie seksualne przez kogoś z dorosłych, ale też ich obojętność, chłód, porzucenie dziecka w sposób dosłowny lub symboliczny. Brak tolerancji i rygor w domu, ale też alkoholizm, przemoc ojca wobec matki. Dziecko może wówczas oddzielić w sobie emocje i seksualność. Przyjąć, że te dwie rzeczy nie mają nic ze sobą wspólnego.
- Światowe badania wskazują też, że momentem krytycznym jest ucieczka z domu - zauważa Irena Dzwonkowska. - Nastolatek szukając pieniędzy, nawiązuje niebezpieczne kontakty.


Cichodajki i galerianki
Jeśli się źle ułoży, jeśli pokusy trafią na podatny grunt, małolata może zostać cichodajką. Na początku tylko weekendową. Może nie za pieniądze, ale za prezenty. Galerianką buszującą po centrach handlowych w poszukiwaniu fajnego opiekuna. Facet da na dżinsy, na dezodorant, postawi drinka na dyskotece. Imprezy są ważne. Dlatego bywa, że fanki muzyki techno "puszczają się” z ochroniarzami sprzed klubów. Żeby wejść za darmo. W handlu ciałem pieniądz nie jest jedyną walutą.
- Młodzież z natury jest dobra - Jacek Kurzępa jest o tym przekonany, chociaż niejedno widział. - Jeśli się tak zachowuje, to dlatego, że dorośli nie respektują zasad i norm.

- Nikczemność klienta jest zawsze większa niż osoby prostytuującej się - dodaje prof. Tadeusz Olewicz, etyk z Wyższej Szkoły Zarządzania i Administracji w Opolu.
Zmowa milczenia
To się zdarzyło w jednym z ośrodków dla młodzieży w okolicach Wałbrzycha. Trzech chłopców skarżyło się wychowawcy na bóle brzucha. Wychowawca lekceważył problem, w końcu zaprowadził swoich podopiecznych do lekarza. Okazało się, że 12-latkowie zostali zgwałceni. Bo jak inaczej nazwać to, że ktoś odbył stosunek seksualny z dziećmi? Do 15. roku życia to jest zawsze przestępstwo. W ośrodku sprawę jednak zatuszowano. Po co mają się dowiedzieć zwierzchnicy? Tymczasem w ślady chłopców sprzedających się obcokrajowcom w sanatoriach i hotelach poszli ich koledzy. Bo mimo wszystko pieniądze się przydadzą.

- Uderzający jest brak wrażliwości społecznej nawet wśród osób, które powinny stać na straży bezpieczeństwa młodzieży - zauważa Jacek Kurzępa. - W tych hotelach o procederze wiedzą recepcjoniści, pokojówki, taksówkarze i panuje zmowa milczenia. Każdy boi się o pracę.
Póki chłopiec jest młody i urodziwy, może się w tym całym brudzie czuć jak książę. Ma jednego wujka - sponsora. Ale jeśli sponsor się znudzi, przekaże go komuś innemu. Upływa czas. Chłopak bez żadnej pomocy z zewnątrz szybko może trafić pod miejski szalet. Będzie tam czekał na klienta. Jakiegokolwiek i za cokolwiek. Będzie miał świadomość, że wszedł do rynsztoka i śmierdzi. Poczucie grzeszności, zniesmaczenia. Wyciszą je narkotyki. Kiedy zacznie się błędne koło uzależnienia, prostytutka będzie się już sprzedawać za działkę.

Można zgwałcić prostytutkę
Nieprawdą jest, że największe zagrożenie pojawia się podczas wakacji - wykazały badania Jacka Ku rzępy i dr Alicji Lisowskiej z Wyższej Szkoły Zarządzania i Administracji w Opolu. To może się zdarzyć każdego dnia w roku. Prostytuują się nastolatkowie zarówno z biednych domów, jak i z tych bogatych. W bogatych rodzice zagonieni i robiący kariery później zauważają, że coś złego się dzieje, że na przykład dzieci znoszą do domu nowe, drogie przedmioty. Nie widzą wcale nie z powodu nadmiaru dóbr, ale dlatego, że się dziećmi nie interesują.

Jakie są skutki uprawiania prostytucji? Myśli i próby samobójcze. Zakażenia chorobami wenerycznymi. Depresja, zespół stresu pourazowego, bo prostytucja prawie zawsze się wiąże z doświadczaniem przemocy.
- Nieprawdą jest, że nie można zgwałcić prostytutki - mówi dr Dzwonkowska. - Prostytutki są gwałcone średnio raz w tygodniu przez klientów, ale też przez "opiekunów” lub ich znajomych.

- Skutek może też być taki, że chłopak, który wcale nie ma orientacji homoseksualnej, ale przez kilka lat przywykł do takich zachowań, założy rodzinę, lecz jego życie z kobietą wcale nie będzie satysfakcjonujące - twierdzi Jacek Kurzępa.
- Z osobą prostytuującą się jest jak z alkoholikiem. Można nie pić, ale jest się nim do końca życia. Prostytucja nie wychodzi z człowieka - zauważa Alicja Lisowska.
Gdzie nastolatkowie szukaliby pomocy? Badania wykazały, że rodzice są na drugim miejscu po... pedagogach szkolnych. Ponad połowa poszłaby właśnie do nich. To z jednej strony dowód wielkiego zaufania, z drugiej - wielka odpowiedzialność dla nauczycieli. Jest wiele instytucji i organizacji pozarządowych, które pomogą. W większych miastach powstają hostele dla tych, którzy wyrwali się z dworców, parków, agencji. Dzięki hostelowi i terapii we Wrocławiu trzy dziewczyny z Opola właśnie stają przed szansą na nowe życie.
Jak chronić własną córkę lub syna przed taką patologią? Trzy są sposoby: bliskość, mądrość, miłość.

Autor: Agata Jop
http://www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20070511/reportaz/70511003