Pasek wideo

Loading...

-

piątek, 6 stycznia 2012

Być rodzicem to znaczy przewodnikiem dla swego dziecka w dorosłe życie

Dziecko przychodząc na świat nie jest w stanie samo przeżyć. Potrzebuje przewodnika, który zapewni mu opiekę i nauczy jak samodzielnie radzić sobie z wyzwaniami. Takimi naturalnymi przewodnikami są rodzice. Czy wiesz jak zostać przewodnikiem, który pomoże dziecku znaleźć własną drogę do szczęśliwego życia ?


Dziecko przychodząc na świat nie jest w stanie samo przeżyć.
Potrzebuje przewodnika, który zapewni mu opiekę i nauczy jak samodzielnie radzić sobie z wyzwaniami.
Takimi naturalnymi przewodnikami są rodzice. Sami zostali przygotowani do życia przez swoich rodziców i najczęściej kopiują (świadomie lub nieświadomie) schematy i przekonania wpojone przez opiekunów.

Przez wiele wieków ten system sprawdzał się całkiem dobrze. Warunki życia w ciągu jednego pokolenia nie zmieniały się drastycznie - to co sprawdzało się w świecie rodziców w większości, z niewielkimi modyfikacjami zdawało egzamin w świecie ich dzieci.

Ten model przestaje dobrze zdawać egzamin we współczesnym świecie. Zmiany społeczne, obyczajowe, techniczne zachodzą tak szybko, że świat dzieci i rodziców to całkiem inne światy.

Świat naszych dziadków miał ustalone wzorce: status społeczny i możliwości uzależnione głównie od pochodzenia i wykształcenia – tylko nieliczne jednostki potrafiły wybić się ze środowiska z którego pochodziły. Najczęściej dzieci szły w ślady swoich rodziców – kilka pokoleń pracowało całe życie w tej samej fabryce, w tym samym zawodzie. 

Także wzorce wychowania dzieci były kopiowane bez większych zmian – bo rodzice nawet nie zdawali sobie sprawy że mogą coś zmienić.

Świat naszych rodziców zmienił częściowo te uwarunkowania. W socjalizmie teoretycznie każdy miał równe szanse, choć w praktyce wcale nie wyglądało to tak różowo. 
Wiadomo było, że wykształceni i bogaci rodzice są w stanie zapewnić lepszy start swoim dzieciom - doceniali znaczenie wiedzy i poza systemem szkolnym zapewniali dzieciom korepetycje, dodatkowe zajęcia rozwijające fizycznie i intelektualnie, podróże, książki niedostępne dla przeciętnych zjadaczy chleba.

Duży wpływ na wychowanie dzieci zyskali nauczyciele.
Ci z pasją podchodzący do swego zawodu potrafili rozbudzić aspiracje i chęć do zgłębiania wiedzy w młodych umysłach, choć nadal w olbrzymim stopniu od postawy rodziców zależało czy z tego ziarna wyrośnie coś pięknego, czy zostanie zdeptane pogardą i destrukcyjną krytyką. 

Doceniano coraz bardziej rolę wiedzy - była przepustką do lepszej pracy, lepszych warunków materialnych, ale nadal nie doceniano roli jaką odgrywają w naszym życiu wpojone w dzieciństwie przekonania.
A one były często kopią tego co przekazywały poprzednie pokolenia: „nie jesteś dość dobry”, „nie zasługujesz na uwagę i szacunek”, „inni są od Ciebie mądrzejsi i lepsi”, „nie wolno być egoistą, najpierw potrzeby innych, twoje na końcu”, „okazywanie uczuć to oznaka słabości”, „nadajesz się tylko do słuchania poleceń”, „nie wychylaj się, bądź taki jak inni”, „życie jest ciężkie” itp. 
W ich efekcie lepsze warunki materialne wcale nie oznaczały lepszego, szczęśliwszego życia. 
Rodzice którzy sami nie byli szczęśliwi nie wiedzieli jak nauczyć szczęścia swoje dzieci - ich też nikt tego nie uczył.

W coraz większym stopniu odpowiedzialnością za wychowanie dzieci obarczali szkołę – a to nie szkoła, tylko dom jest miejscem gdzie kształtują się dziecięce charaktery, postawy życiowe. 
Od tego czy dzieci czują się kochane w domu, czy rodzice są dla nich mądrym przewodnikiem i wsparciem zależy jak potrafią wykorzystać coraz większe możliwości jakie stają przed nimi otworem.

By dobrze wypełnić to zadanie najwyższy czas zdać sobie sprawę z tego, że do tego by być dobrym rodzicem też trzeba się przygotować. Że nie wystarczy doświadczenie jakie sami wynieśliśmy z domu rodzinnego, bo przed naszym pokoleniem i przed naszymi dziećmi stają zupełnie inne wyzwania niż te, przed którymi stali nasi rodzice.

Zmiany są coraz szybsze - dzieci które teraz idą do szkoły żyją już w innym świecie niż te, które rozpoczynały naukę kilka lat temu. Ten świat kształtuje to, z czym stykają się na co dzień.

Dla nich świat to świat komputerów, telewizji, telefonów komórkowych które są wszechobecne.
Nie zmienia to faktu, że nadal potrzebują mądrych przewodników by dobrze sobie radzić w skomplikowanej rzeczywistości. Przewodników którzy pokażą to co jest naprawdę ważne, pomogą odróżnić rzeczywistość od fikcji, nauczą dokonywać mądrych wyborów, panowania nad emocjami, tego wszystkiego co jest potrzebne do budowania satysfakcjonujących relacji z innymi ludźmi.

Z ostatnich badań wynika, że ponad 60% polskich rodziców zostawia swoje pociechy sam na sam z telewizorem. Już od maleńkości rodzice włączają dzieciom bajki, żeby je czymś zająć i mieć więcej czasu dla siebie. Potem dziecko często bywa zostawiane samo przed telewizorem czy komputerem, a rodzice nawet nie interesują się tym co ogląda, nie rozmawiają z dziećmi o tym, nie wiedzą jak odbiera świat pokazywany na ekranie. 
Przeciętne dziecko w wieku szkolnym spędza od godziny do kilku godzin dziennie przed telewizorem. 
Rozmowy z rodzicami zajmują kilka minut tygodniowo, nie licząc spraw organizacyjno - porządkowych.
Jaki to ma wpływ na psychikę i kondycję fizyczną ?

Filmy i Internet mogą być wartościowym źródłem informacji, ale te informacje trzeba odpowiednio dobierać do wieku i zainteresowań dziecka, tłumaczyć i upewniać się, jak je zrozumiało. Nikt nie zwolni z tego obowiązku rodziców.

Pewnie że łatwiej mieć pretensje do stacji telewizyjnych, że w wielu programach jest przemoc, albo ogłupiające seriale, czy do szkoły że programy nauczania są nieodpowiednie, zamiast zapytać siebie – czego chcę nauczyć moje dziecko i co ja mogę zrobić, by wyrosło na mądrego, wrażliwego i samodzielnego człowieka.

W wielu zawodach wymaga się ciągłego dokształcania, by zapewnić odpowiedni poziom świadczonych usług.
Jakie wymagania stawia się rodzicom, od których tak wiele zależy ?

Tym którzy chcą mądrze wychować swoje dzieci polecam gorąco inicjatywy podejmowane przez Fundację ABC XXI Cała Polska Czyta Dzieciom.
http://www.calapolskaczytadzieciom.pl/nowa/ 
Znaleźć tam można Złotą Listę wartościowych pozycji 
książkowych dostowanych do wieku dzieci, a także wiele cennych wskazówek jak dbać o wszechstronny rozwój dziecka.

Harem

Harem – to słowo wywołuje uśmiech na większości męskich twarzy i skojarzenia raczej jednoznaczne.
Ale ma ono nieco szersze znaczenie. W islamskiej kulturze było to miejsce przeznaczone wyłącznie dla pana domu i jego rodziny. Takie prywatne komnaty w pałacu.
Prawo koraniczne ograniczało liczbę żon do czterech. I one stały na szczycie haremowej hierarchii.
Urodzenie potomka, zwłaszcza płci męskiej, mogło skutkować swoistym awansem dla jego matki. Nawet, jeżeli „startowała”, jako zwykła niewolnica. Posiadanie syna było jednym z priorytetów muzułmańskiego władcy.
Tak na marginesie, wspomniane na początku męskie uśmiechy, błyskawicznie ugasiłaby informacja, że właściciel haremu miał obowiązek utrzymywać jego mieszkanki na przyzwoitym poziomie.
Harem miał też znaczenie prestiżowe. Mężczyzna-władca lub wysokiej rangi urzędnik musiał go posiadać. Harem sułtana mógł liczyć nawet kilka tysięcy kobiet. Był to barwny świat pełen muzyki, tańca, zabaw, ale także intryg i skrytobójczych zamachów. W walce o zdobycie lepszej pozycji wszystkie chwyty były dozwolone. Państwo w państwie.
Haremy w kulturze islamskiej były czymś oczywistym.
Należałoby się zastanowić, czy dla wszystkich kobiet, które znalazły się w haremie, stanowiło to tragedię. Czy los chłopki pańszczyźnianej był lepszy od losu haremowej faworyty? Nie byłabym taka pewna …
Strażnikami w haremach byli eunuchowie. Niektórzy z nich osiągnęli wielkie wpływy i wspięli się na wysokie urzędy.
W świecie chrześcijańskim też istniały „nieoficjalne” haremy. Pierwszy mąż królowej Marysieńki, wojewoda sandomierski, Jan Zamoyski, słynął życia, hm, niezbyt ascetycznego. Szczególnie lubił słynące z urody, czarnookie i czarnowłose Czerkieski, których całe stadko mu przypisywano.
Jeden z najsłynniejszych biografów Marysieńki, Tadeusz Boy-Żeleński, był autorem hipotezy, że w „prezencie” od rozpustnego męża biedna Marysieńka otrzymała chorobę weneryczną. I stąd jej wieczne kłopoty ze zdrowiem. A Jan Zamoyski nie był w swoich upodobaniach odosobniony.
Wielu europejskich władców i arystokratów, oprócz poślubionej w obliczu Boga małżonki, utrzymywało, niemal oficjalne, faworyty, często dzierżące w swych rękach olbrzymie wpływy.
Nie inaczej bywało w sułtańskich haremach.
Najsłynniejszą chyba kobietą, która zrobiła w takim miejscu karierę była Roksolana. Historycy spierają się, czy była Ukrainką, (ale w granicach ówczesnej Rzeczypospolitej) czy Rosjanką. Niektórzy twierdzą, że urodziła się, jako Anastazja Lisowska, na początku XVI wieku.
Z tureckiej niewoli trafiła do haremu sułtana Sulejmana Wspaniałego. Otrzymała imię Churrem, czyli Radosna, Kwitnąca. Po urodzeniu syna została uznana oficjalnie za żonę władcy. Inspirowane przez nią intrygi doprowadziły do śmierci wielu wpływowych osób. Aby zapewnić tron swojemu synowi, rozkazała zabić dzieci Sulejmana z innymi kobietami.
Niektórzy historycy uważają, że względnie dobre stosunki z Turcją za rządów Sulejmana, Rzeczypospolita zawdzięcza właśnie jej. Dlatego piszą o niej raczej ciepło, „zapominając” o okrucieństwie i bezwzględności Roksolany.
Bardzo ciekawą postacią, związaną ze światem haremów, jest Regina Salomea Rusiecka, żyjąca w pierwszej połowie XVIII wieku, uważana za pierwszą polską lekarkę.
Jako czternastoletnia dziewczyna poślubiła lekarza Jakuba Halpira. Jemu zawdzięczała swoją medyczną wiedzę. Była jednym z prekursorów higienicznego trybu życia i zdrowego odżywiania.
Z powodzeniem prowadziła własną praktykę lekarską. Zasłynęła, jako nadworny medyk haremu sułtana Imperium Osmańskiego.
Barwne, wręcz awanturnicze życie Salomei znamy z pozostawionych przez nią pamiętników.
Jak już pisałam, w czasach silnego rozwarstwienia społecznego i powszechnej niskiej pozycji kobiet, nie zawsze życie haremowe było tą gorsza opcją, nawet dla Europejek. Los wielu z nich nie był bynajmniej godny pozazdroszczenia. Nie możemy o tym zapominać, oceniając odmienną i często niezrozumiałą dla nas kulturę arabską.
A porównywanie na poziomie „moralnym”, obarczone jest, niestety, sporą dawką hipokryzji.
Współczesną Europejkę, posiadającą pełnię praw i szerokie możliwości samorealizacji, haremowa kariera raczej nie skusi.


http://mysli-o-ludziach.blog.onet.pl/Harem,2,ID435029266,n

czwartek, 29 grudnia 2011

Sekret. Moje dywagacje na temat filmu.

Oglądając uważnie film „The Secret”, i czytając związaną z nim książkę, doszłam do wniosku, że jedną z największych przyczyn, dla których wokół filmu podniosło się tyle głosów krytycznych – są… uproszczenia.
Film pełen jest uproszczeń, a chociaż książka ma ich trochę mniej, to w niektórych fragmentach, także razi schematyczne podejście reżyserów i niewiele mówiące ogólniki.

Uproszczenia można by uznać za jedną z zalet – ponieważ podany w prosty, magiczny sposób – mechanizm działania Prawa Przyciągania, jawi się jako dziecinnie prosta metoda, którą każdy może z sukcesem zastosować…
Ale… z drugiej strony – ludzi sceptycznych, wymagających i ostrożnych, zniechęca pobieżne potraktowanie niektórych tematów oraz uproszczone przykłady działania Prawa Przyciągania.
Dla tych którzy chcą krytykować, argument że w 1,5 godzinnym filmie, można zaprezentować tylko zarys działania Prawa Przyciągania, nie jest przekonywujący.

Pierwszym uproszczeniem, które rzuciło mi się w oczy jest opisane w poniższym fragmencie przyciąganie wydarzeń na podstawie wzbudzania w sobie określonych emocji :

„KIEDY CZUJESZ SIĘ DOBRZE, MUSISZ ODDAWAĆ SIĘ DOBRYM MYŚLOM. A ZATEM JESTEŚ NA WŁAŚCIWYM SZLAKU I EMITUJESZ POTĘŻNĄ CZĘSTOTLIWOŚĆ, KTÓRA PRZYCIĄGA DO CIEBIE WIĘCEJ DOBRYCH RZECZY, TE ZAŚ SPRAWIAJĄ ŻE BĘDZIESZ CZUŁ SIĘ DOBRZE. WYCHWYTUJ TE CHWILE I JE PODSYCAJ. BĄDŹ ŚWIADOMY, ŻE CZUJĄC SIĘ DOBRZE, PRZYCIĄGASZ DO SIEBIE WIĘCEJ PODOBNYCH RZECZY I EMOCJI”
Oczywiście, we fragmencie tym nie pisze, że w ten sposób całkowicie eliminuje się bolesne doświadczenia…ale…
Osobiście doświadczyłam szeregu dni i tygodni gdy czułam się świetnie, wszystko szło jak z płatka, wypełniało mnie zadowolenie i szczęście. A potem nagle, po tym paśmie radości – nastąpiła bardzo przykra sytuacja, która pokrzyżowała moje plany.
Sekret tego już nie wyjaśnia – a wydaje mi się że powinien – ponieważ znam osoby dla których pierwsze podejście w zastosowaniu Sekretu w życiu, skończyło się właśnie na takiej sytuacji.
Zawód, niezrozumienie i pytanie :„Jak, to, przecież robiłem wszystko tak jak opisano, to dziadostwo nie działa!”

Samo wzbudzanie w sobie pozytywnych emocji, jest owszem, gwarantem że przez większość czasu będziesz czuł się suuuuuuuuuuper, ale..nie unikniesz wydarzeń w życiu, które będą dla ciebie bolesne i trudne i okażą się czasem krokami milowymi, na których będziesz się uczył.

Za pozytywnymi uczuciami musi iść PRZEKSZTAŁCENIE zastanego światopoglądu.
W moim przypadku, za przykrym wydarzeniem, stało wyobrażenie które we mnie tkwiło od lat a na które nikły wpływ miało zadowolenie – utrzymujące się i wypełniające mnie całymi tygodniami.

Wierzyłam podświadomie :
„Takie przykre rzeczy każdemu się czasem zdarzają”
„Tak już w życiu bywa”
Cóż zatem z tego, że czułam się dobrze, uśmiechałam, w sercu miałam lekkość i radość?
Skoro na głębszej warstwie, mój ustalony światopogląd sabotował moje… wesołe życie.

Koniecznym dopełnieniem dla Sekretu wydaje sie zatem technika Afirmacji.

Tylko trwała zmiana światopoglądu, zmieni nasze życie od podstaw.

Oczywiście – Nie polemizuję z tym, że zmiana uczuć na pozytywne, ma także wielkie znaczenie, ale niektóre z nich zwyczajnie NIE DOTYKAJĄ sedna problemu.
Ktoś może sprawić że czuje się szczęśliwy, poprzez stosowanie zachwalanej w Sekrecie metody Zamienników (lista rzeczy które poprawiają nam nastrój) ale wciąż pozostaną stare poglądy :
„Raz na wozie raz pod wozem”, „Są dni lepsze i gorsze”, „Nie da się cały czas zwyciężać”,
„Przyjdzie kryska na matyska” czy „Ojej, za dużo radości, kiedyś to się musi skończyć”,
= te wszystkie poglądy żyć będą własnym życiem i to ich skutki będą wypływały na powierzchnię, zaburzając prędzej czy później nasze dobre samopoczucie.

Tak sądzę, że potrzebną wzmianką w książce – wydaje się także możliwość nauki UNIEZALEŻNIANIA naszego szczęścia i zadowolenia od wydarzeń które mają miejsce dokoła nas, od „Zamienników”, od krytyki innych, od ich nastrojów, od pogody, od stanu posiadania.

Nawet jeśli ten pogląd jest uważany za nieco zbyt idealistyczny i „wschodni”, jest ciekawą alternatywą dla tych którzy już wszystko mają, albo… nie mają sił aby realizować wszystkie marzenia.

Warto wiedzieć że szczęście to coś co wypływa z nas, i możemy je mieć, bez względu na to ile marzeń się zrealizowało. (Nawet jeśli, mimo wszystko, staramy się je realizować, ponieważ dzięki nim, napotykamy na nowe wyzwania na których możemy się uczyć)

„PRAWO PRZYCIĄGANIA TO PRAWO NATURY. JEST BEZOSOBOWE I NIE DOSTRZEGA TEGO CO DOBRE CZY ZŁE. OTRZYMUJE TWOJE MYŚLI I PRZESYŁA JE Z POWROTEM DO CIEBIE, JAKO TWOJE DOŚWIADCZENIE ŻYCIOWE. PRAWO PRZYCIĄGANIA PO PROSTU DAJE CI TO O CZYM MYŚLISZ”
Zawsze się zastanawiałam jak reagują na te fragmenty ludzie widzący cierpienie i ból dzieci, które zwykle wypełnia przecież radość życia a zamartwianie się jest im obce.
Wydaje mi się, że w Sekrecie celowo ominięto ten problem, ponieważ jego wytłumaczenie wymagałoby poruszenia drażliwych tematów:
jedno życie? reinkarnacja? karma? ciepienie w tym życiu, za błedy z poprzedniego?
Mnie – dotknięcia tego problemu – trochę w Sekrecie brakowało.

Wiem, że tematyka ta jest tak kontrowersyjna iż autorka Sekretu nie zdecydowała się jej poruszyć, tym samym jednak dała pole do popisu… dla wielu krytyków.
Chcąc dotrzeć do chrześcijan, i przedstawicieli innych religii, wierzących w to, że człowiek posiada tylko jedno życie, musiała zrezygnować z wyjaśniania jak Prawo Przyciągania działa w przypadku np. chorych maleńkich dzieci i tego jaki one mają na to wpływ.
Trochę szkoda
Odrobina niebezpiecznego gruntu pod nogami, jednych odstraszy, drugich przekona.

„OTO NADCHODZI PORA NA OKIEŁZNANIE UCZUĆ I POSŁUŻENIE SIĘ NIMI JAK TURBOSPRĘŻARKĄ, BY OSIĄGNĄĆ TO CZEGO CHCESZ W ŻYCIU”
Każdy z nas miał chwile gdy doznawał bardzo przykrych uczuć, czasem rozpaczy, załamania nerwowego, wrażenia że nasze życie się zawaliło.
Jeśli ktoś, będąc w takim stanie zaczyna na siłę wywoływać w sobie wesołość i radość… To co się wtedy dzieje, tak naprawdę?
Na wielu poziomach zaczyna zachodzić tłumienie i wypieranie.
Zamiast ZROZUMIEĆ co naprawdę się stało, na spokojnie przeanalizować i wyciągnąć wnioski, oraz uświadomić sobie co spowodowało te sytuację – my na silę przestawiamy nasze emocje i bezrefleksyjnie czekamy na to co się stanie dalej.
(Żle pojęte, może wzbudzać podejrzenia o niemal „narkotyczne”, nietrzeźwe odpadanie od rzeczywistości.)
Wg moich doświadczeń takie zachowanie prowadzi tylko do odsunięcia problemu, czasem, przy sprzyjających wiatrach, do jego złagodzenia, ale nie zmienia to faktu, że nie usuwamy źródła problemu.

Nie wszystkie nasze emocje docierają do głębokiego poziomu, poziomu naszych wyobrażeń o życiu które de facto stanowią strukturę ego, indywidualności i cegieł, z których jest zbudowana.



Sądzę że najkorzystniejszym rozwiązaniem, jest zacząć od poznania naszych głównych przekonań-”sabotażystów”, i popracować nad nimi(np afirmacjami), równocześnie wspomagając się pracą z emocjami.
Taka praca połączona przyniesie wg mnie najwięcej rezultatów.
W przeciwnym razie emocje będą odbijać się od utrwalonych przekonań a one same – boleśnie materializować w naszym życiu.
Proces przenikania, który w pewnym stopniu następuje, może być zbyt powolny, aby był do zauważenia w opisywanym przez twórców Sekretu terminie 4-6 tygodni.

„MOŻESZ CELOWO WYKORZYSTAĆ UCZUCIA DO PRZESŁANIA JESZCZE POTĘŻNIEJSZEJ CZĘSTOTLIWOŚCI, WZMACNIAJĄC NIMI SWOJE PRAGNIENIA”
Aspekty związane z zaspokajaniem materialnych potrzeb w naszym życiu, są sednem Sekretu.
Stało się to przyczyną krytyki ze strony przedstawicieli wielu religii, zarówno chrześcijańskich jaki i wschodnich.
Uważają oni, że zaspokajanie pragnienia, po pragnieniu, podobne do realizowania dziecięcej listy życzeń wysyłanej do św Mikołaja, nie jest sednem życia, ale jego jednym elementem.
Pozostałe elementy takie jak nauka, dojrzewanie( jako człowieka), praca nad sobą, praca z innymi, duchowość – nie zostały należycie omówione na łamach książki a tym bardziej w filmie.

Świat pokazany w Sekrecie to świat człowieka którego esencją życia jest lepszy samochód, ładniejsza żona, wielki dom za kilka milionów. Amerykański świat sukcesu.

W moim osobistym przekonaniu – nie jest to słabość tego filmu, ale spora zaleta.
Film ma odwagę wskazać na „JA” i powiedzieć :”Ja może mieć co zechce”, tym samym przesuwa Moc z zewnątrz, do wewnątrz nas…
Jednakże – dla dopełnienia książki, autorka mogła poświęcić kilka wersów np temu że gdy już zaspokoimy wszystkie pragnienia, często….wciąż nie czujemy się szczęśliwi.
Bo to nie brak zaspokojenia pragnień jest problemem ale zwykle sama ich przyczyna.

Ilu jest sławnych, bogatych ludzi, którzy skończyli w klinikach dla uzależnionych, wykazując swoim życiem, że nawet jeśli Dżin Wszechświata spełniał raz za razem wszystkie ich pragnienia, to okazało się że …nie była to tak naprawdę esencja szczęścia i spełnienia.
Kwestią jest wiedzieć CZEGO się pragnie i jaką cenę ma każde zrealizowane pragnienie.
+ Jakie wyzwanie razem z nim nadchodzi.

I może tej egzystencjalnej kwestii, niekończącej się gonitwie za lepszym, większym, piękniejszym, powinno zostać poświęcone trochę miejsca. Chociażby tytułem zakończenia.
Wielu krytykom odjęłoby to po prostu celne argumenty

A na koniec, dla odmiany - jeden z moich ulubionych fragmentów Secretu, z którym polemizować nie zamierzam

„PRAWO PRZYCIĄGANIA NIE REJESTRUJE SŁOWA ‘NIE” ANI JAKICHKOLWIEK OKREŚLEŃ NEGACJI.
OTO CO PRAWO PRZYCIĄGANIA ODCZYTUJE, KIEDY JE WYPOWIADASZ:
.
„NIE CHCĘ ROZLAĆ TEGO NA UBRANIE”
CHCE ROZLAĆ TO NA UBRANIE I CHCĘ ROZLAĆ JESZCZE WIĘCEJ
.
„NIE CHCĘ MIEĆ NIEŁADNEJ FRYZURY”
CHCE MIEĆ ZAWSZE NIEŁADNĄ FRYZURĘ
.
„NIE CHCĘ BY COKOLWIEK MNIE OPÓŹNIAŁO”
CHCE ZAWSZE SIE SPÓŹNIAĆ
.
„NIE CHCE BY TA OSOBA BYŁA DLA MNIE OPRYSKLIWA”
CHCE BY TA OSOBA I INNI LUDZIE BYLI DLA MNIE OPRYSKLIWI
.
„NIE CHCE ŻEBY BUTY MNIE CISNĘŁY”
CHCE ŻEBY KAŻDE BUTY MNIE CISNĘŁY
.
„NIE RADZE SOBIE Z TĄ PRACĄ”
CHCĘ JESZCZE WIĘCEJ PRACY, Z KTÓRA NIE BĘDĘ SOBIE RADZIŁ
.
„NIE CHCE ZŁAPAĆ GRYPY”
CHCE ZŁAPAĆ GRYPĘ I INNE CHOROBY
.
„NIE CHCE SIĘ KŁÓCIĆ”
CHCE SIE JESZCZE WIĘCEJ KŁÓCIĆ
.
„NIE MÓW TAK DO MNIE!”
CHCE ŻEBYŚ MÓWIŁ TAK DO MNIE I CHCE ŻEBY INNI LUDZIE TAK DO MNIE MÓWILI
Od siebie dodam :

„Nie chcę mieć męża alkoholika”
Chce by wszyscy moi partnerzy mieli problem alkoholowy

„Nie chcę być gruba”
Chcę zawsze być gruba, i chcę zawsze móc się zmagać z problemem mojej tuszy

„Nie chcę mieć za żony-jędzy”
Chcę mieć same wredne partnerki

„Nie chcę mieć niegrzecznego dziecka”
Chce by moje dziecko rozrabiało od rana do nocy

Przewrotne? Prawda Ale coś w tym jest

Pozdrawiam wszystkich miłosników Prawa Przyciągania

Zenforest
http://zenforest.wordpress.com/

piątek, 23 grudnia 2011

Nastoletnie prostytutki na ulicy

Prostytutki bywają gwałcone i bite. Miewają myśli samobójcze. Ulica piętnuje na całe życie. W handlu własnym ciałem płeć nie ma znaczenia.

"Droga" zaczyna się często od nadużyć seksualnych w rodzinie. Od przypadkowego seksu na imprezie, od pójścia na całość ze starszym kolegą.
(fot. fot. stock.xchng)

Chłopak mieszkał w małym miasteczku na Śląsku. Mama mu zmarła. Miał 17 lat. Nikt go już nie pilnował. Poszedł do łóżka z innym chłopakiem - to był ten pierwszy raz, seksualna inicjacja. Zachłysnął się życiem towarzyskim. Rozpoczął pracę - w sklepie wytrzymał rok. Ktoś powiedział mu o agencji. We Wrocławiu "nowe mięso” szybko się odnajdzie, fajnie będzie.

W agencji było rzeczywiście okay. Wreszcie konkretne pieniądze, ale też seks, jakiego przecież chciał. Polubił tę pracę, naprawdę. Kolega mówi: Warszawa! Tam są wyższe stawki.

Pojechał. W stolicy agencją rządziła mafia. Koniec ze swobodą. Nawet na zakupy chodzi się z ochroniarzem. No i ciężka harówa. Męska prostytutka ma przynosić zysk. Niech nie podskakuje, niech się nie buntuje. Niech obsługuje klientów. Niech gra w filmach porno. Coś się nie podoba? Bicie, gwałty, zastraszanie…
Chłopak przez dwa lata daremnie usiłował wyrwać się z tej Warszawy. Pewnego dnia tak go zlali, że nie da się tego inaczej nazwać jak torturami. Kumpel z agencji się zlitował, pomógł w ucieczce. Stan bardzo ciężki - takiego znalazł go ochroniarz z sąsiedniego budynku. A był to budynek sądu…

- Wtedy uruchomiona została pomoc - opowiada Przemysław Muszyński z Ośrodka Interwencji Kryzysowej w Opolu, który dobrze zna tę historię, bo chłopak trafił do nas. - Miał zeznawać przed sądem przeciwko grupie przestępczej - wyjaśnia Muszyński. - Trzeba mu było zapewnić nie tylko pieniądze, ubranie, jedzenie, bo wywlókł się przecież z tej agencji bez niczego, ale też ochronę. Zmieniono mu wygląd. Jako cenny świadek był przenoszony w różne miejsca - w tym do Opola. Zapewniliśmy mu pomoc psychologa. To przykład na to, że prostytucja, która bywa z początku świadomym wyborem, może prowadzić wprost w ręce zorganizowanych przestępców.

Nierząd jak skok na bungee
Jacek Kurzępa, doktor socjologii z Uniwersytetu Zielonogórskiego, maluje portret współczesnego nastolatka - homixa. Zmiksowana jest płeć - ni to chłopak, ni dziewczyna, bo dzisiaj każdy ma mieć "dobrze zrobioną twarz”. Zrobioną - znaczy przekalkowaną, a wzorców kulturowych jest całe mnóstwo, świetnie się nadają do odgapiania twarze i zachowania lansowane w popularnych pismach dla nastolatków. Wzorce są też w grupie rówieśniczej - w szkole i na podwórku oraz w internecie.

- Jeśli brakuje doradcy - ojca, matki, takiego szermierza idei - młody człowiek czerpie w swojej cielesności z oferty kulturalnej i społecznej bez umiaru - tłumaczy socjolog. - Może zostać zachwiana u niego zdolność rozpoznawania własnej tożsamości i seksualności.
Jacek Kurzępa jest szefem wrocławskiej "Misji Dworcowej” - organizacji zajmującej się niesieniem pomocy tym, których zachwianie zaprowadziło na ulicę. Te dzieciaki mają po kilkanaście lat i uprawiają "bungee moralne”. O typowej drodze na ulicę opowiedziały socjologowi same dziewczyny - młodziutkie i bardzo już doświadczone. W ubiegłym roku dr Kurzępa miał aż 90 podopiecznych. W tym samym czasie dolnośląska policja wojewódzka znała tylko 7 przypadków prostytuujących się nastolatków.

Droga zaczyna się często od nadużyć seksualnych w rodzinie. Od przypadkowego seksu na imprezie, od pójścia na całość ze starszym kolegą. Dziewczyna ulega, bo dlaczego nie, bo tak robią wszystkie, bo po co się powstrzymywać, odkładać na później, trzeba korzystać z życia, pókim młoda.

Dr Irena Dzwonkowska, psycholog z Uniwersytetu Opolskiego i WSZiA, wymienia przyczyny, dla których młodzi ludzie tak postępują: zerwane więzi w rodzinie, nie tylko wykorzystywanie seksualne przez kogoś z dorosłych, ale też ich obojętność, chłód, porzucenie dziecka w sposób dosłowny lub symboliczny. Brak tolerancji i rygor w domu, ale też alkoholizm, przemoc ojca wobec matki. Dziecko może wówczas oddzielić w sobie emocje i seksualność. Przyjąć, że te dwie rzeczy nie mają nic ze sobą wspólnego.
- Światowe badania wskazują też, że momentem krytycznym jest ucieczka z domu - zauważa Irena Dzwonkowska. - Nastolatek szukając pieniędzy, nawiązuje niebezpieczne kontakty.


Cichodajki i galerianki
Jeśli się źle ułoży, jeśli pokusy trafią na podatny grunt, małolata może zostać cichodajką. Na początku tylko weekendową. Może nie za pieniądze, ale za prezenty. Galerianką buszującą po centrach handlowych w poszukiwaniu fajnego opiekuna. Facet da na dżinsy, na dezodorant, postawi drinka na dyskotece. Imprezy są ważne. Dlatego bywa, że fanki muzyki techno "puszczają się” z ochroniarzami sprzed klubów. Żeby wejść za darmo. W handlu ciałem pieniądz nie jest jedyną walutą.
- Młodzież z natury jest dobra - Jacek Kurzępa jest o tym przekonany, chociaż niejedno widział. - Jeśli się tak zachowuje, to dlatego, że dorośli nie respektują zasad i norm.

- Nikczemność klienta jest zawsze większa niż osoby prostytuującej się - dodaje prof. Tadeusz Olewicz, etyk z Wyższej Szkoły Zarządzania i Administracji w Opolu.
Zmowa milczenia
To się zdarzyło w jednym z ośrodków dla młodzieży w okolicach Wałbrzycha. Trzech chłopców skarżyło się wychowawcy na bóle brzucha. Wychowawca lekceważył problem, w końcu zaprowadził swoich podopiecznych do lekarza. Okazało się, że 12-latkowie zostali zgwałceni. Bo jak inaczej nazwać to, że ktoś odbył stosunek seksualny z dziećmi? Do 15. roku życia to jest zawsze przestępstwo. W ośrodku sprawę jednak zatuszowano. Po co mają się dowiedzieć zwierzchnicy? Tymczasem w ślady chłopców sprzedających się obcokrajowcom w sanatoriach i hotelach poszli ich koledzy. Bo mimo wszystko pieniądze się przydadzą.

- Uderzający jest brak wrażliwości społecznej nawet wśród osób, które powinny stać na straży bezpieczeństwa młodzieży - zauważa Jacek Kurzępa. - W tych hotelach o procederze wiedzą recepcjoniści, pokojówki, taksówkarze i panuje zmowa milczenia. Każdy boi się o pracę.
Póki chłopiec jest młody i urodziwy, może się w tym całym brudzie czuć jak książę. Ma jednego wujka - sponsora. Ale jeśli sponsor się znudzi, przekaże go komuś innemu. Upływa czas. Chłopak bez żadnej pomocy z zewnątrz szybko może trafić pod miejski szalet. Będzie tam czekał na klienta. Jakiegokolwiek i za cokolwiek. Będzie miał świadomość, że wszedł do rynsztoka i śmierdzi. Poczucie grzeszności, zniesmaczenia. Wyciszą je narkotyki. Kiedy zacznie się błędne koło uzależnienia, prostytutka będzie się już sprzedawać za działkę.

Można zgwałcić prostytutkę
Nieprawdą jest, że największe zagrożenie pojawia się podczas wakacji - wykazały badania Jacka Ku rzępy i dr Alicji Lisowskiej z Wyższej Szkoły Zarządzania i Administracji w Opolu. To może się zdarzyć każdego dnia w roku. Prostytuują się nastolatkowie zarówno z biednych domów, jak i z tych bogatych. W bogatych rodzice zagonieni i robiący kariery później zauważają, że coś złego się dzieje, że na przykład dzieci znoszą do domu nowe, drogie przedmioty. Nie widzą wcale nie z powodu nadmiaru dóbr, ale dlatego, że się dziećmi nie interesują.

Jakie są skutki uprawiania prostytucji? Myśli i próby samobójcze. Zakażenia chorobami wenerycznymi. Depresja, zespół stresu pourazowego, bo prostytucja prawie zawsze się wiąże z doświadczaniem przemocy.
- Nieprawdą jest, że nie można zgwałcić prostytutki - mówi dr Dzwonkowska. - Prostytutki są gwałcone średnio raz w tygodniu przez klientów, ale też przez "opiekunów” lub ich znajomych.

- Skutek może też być taki, że chłopak, który wcale nie ma orientacji homoseksualnej, ale przez kilka lat przywykł do takich zachowań, założy rodzinę, lecz jego życie z kobietą wcale nie będzie satysfakcjonujące - twierdzi Jacek Kurzępa.
- Z osobą prostytuującą się jest jak z alkoholikiem. Można nie pić, ale jest się nim do końca życia. Prostytucja nie wychodzi z człowieka - zauważa Alicja Lisowska.
Gdzie nastolatkowie szukaliby pomocy? Badania wykazały, że rodzice są na drugim miejscu po... pedagogach szkolnych. Ponad połowa poszłaby właśnie do nich. To z jednej strony dowód wielkiego zaufania, z drugiej - wielka odpowiedzialność dla nauczycieli. Jest wiele instytucji i organizacji pozarządowych, które pomogą. W większych miastach powstają hostele dla tych, którzy wyrwali się z dworców, parków, agencji. Dzięki hostelowi i terapii we Wrocławiu trzy dziewczyny z Opola właśnie stają przed szansą na nowe życie.
Jak chronić własną córkę lub syna przed taką patologią? Trzy są sposoby: bliskość, mądrość, miłość.

Autor: Agata Jop
http://www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20070511/reportaz/70511003

sobota, 22 października 2011

Relacje Międzyludzkie

Poniższy tekst jest fragmentem książki “Nieśmiałość - jak się jej pozbyć?” (Aleksander Łamek). Możesz pobrać darmowy fragment ze strony Wydawnictwa Złote Myśli.
NiesmialoscIstnieje wiele koncepcji na temat tego, jak człowiek działa i jak realizuje swoje cele i marzenia. Moje własne doświadczenia pokazu­ją, że osobom nieśmiałym szczególnie może przydać się koncepcja nazywana OD-KU. Według niej ludzie dzielą się na KU i OD. Ludzie KU to tacy, którzy mają cele i marzenia, do których dążą. Z kolei ludzie OD to tacy, którzy przed czymś uciekają.
Tak więc osoba KU może np. mieć takie cele:
– Chcę być osobą śmiałą.
– Chcę mieć więcej znajomych.
Osoba OD ma z kolei cele:
– Nie chcę być nieśmiały.
– Nie chcę być samotna.
Ćwiczenie
Proponuję, abyś zastanowił się, którym typem Ty jesteś. Czy częściej wyobrażasz sobie, do czego zdążasz, czy – od czego uciekasz?
Jestem osobą typu ………… .
W tym miejscu warto sobie zadać pytanie: kim lepiej być – osobą KU czy OD? Okazuje się, że najlepsze efekty uzyskują osoby, które potrafią być zarówno KU, jak i OD. Sprawdzono to kiedyś na grupie sportowców, którzy ulegli różnym kontuzjom. Podczas po­wrotu do zdrowia i rehabilitacji najlepsze efekty uzyskali ci z nich, którzy mieli z jednej strony wyznaczone cele, do których dążyli, a z drugiej strony czuli też potrzebę ucieczki przed niekomfortową sytuacją.
Podobnie było (i nadal jest) w moim przypadku. Ja jestem osobą KU, czyli mam wyznaczone cele i marzenia, ku którym dążę. Jednak najlepsze efekty uzyskuję wtedy, kiedy dodatkowo otrzymuję „kopa” w postaci OD. Ma to miejsce wtedy, gdy coś mi się nie uda. Wtedy nie załamuję się, tylko wykorzystuję występujące negatywne emocje (złość, frustrację, gniew), aby dodatkowo się domotywować i z większą determinacją ruszyć do przodu.
Jeżeli ktoś dla odmiany jest typem OD, to warto, aby taka osoba nauczyła się również wyznaczać cele, do których chce dążyć.
Teraz chciałbym Ci zaproponować jedno z najważniejszych ćwiczeń w tej książce. Jest ono tak ważne z następującego powodu – wiele osób, które czytają różne poradniki, poprzestaje na ich prze­czytaniu. Zadowala je sama zdobyta w ten sposób wiedza. Niestety, samą wiedzą nie można wyjść z nieśmiałości. Dopiero zastosowanie tej wiedzy w praktyce pozwala na to. Dlatego jest bardzo ważne, abyś znalazł motywację do wcielania w życie porad zawartych w tej książce. I to ćwiczenie może Ci w tym bardzo pomóc. Dlatego proszę Cię, abyś koniecznie je wykonał.
Ćwiczenie
Wypisz na następnej stronie jak najwięcej zdań związanych z przezwyciężaniem nieśmiałości – z pozycji zarówno KU, jak i OD.
Przykład:
Kolumna KU
– Chcę być osobą śmiałą.
– Chcę mieć więcej znajomych.
– Chcę mieć dziewczynę/chłopaka.
Kolumna OD
– Nie chcę być nieśmiały.
– Nie chcę być nieszczęśliwy.
Proponuję, abyś w kolumnie KU puścił wodze wyobraźni. Wy­pisz tyle wspaniałych celów i marzeń, jakie chcesz osiągnąć, ile tyl­ko przyjdzie Ci do głowy. W kolumnie OD wypisz tyle sytuacji, od których pragniesz uciec, ile Ci tylko przyjdzie do głowy. Prześledź swoje życie i wypisz wszystkie sytuacje, które Ci nie odpowiadały i których chciałbyś w przyszłości uniknąć.
W zależności od tego, czy jesteś osobą na KU, czy na OD, wpisywanie zdań w jednej kolumnie zapewne będzie Ci szło łatwiej.
KU……………………………………. OD
……………………………………….. ………………………………………..
……………………………………….. ………………………………………..
……………………………………….. ………………………………………..
……………………………………….. ………………………………………..
……………………………………….. ………………………………………..
Stworzona powyżej lista KU i OD to Twoje narzędzie motywa­cyjne. Za każdym razem, gdy najdą Cię wątpliwości, czy jest sens sta­rać się wychodzić z nieśmiałości – przejrzyj tę listę. Sam zdecyduj, czy będziesz przeglądać obydwie kolumny, czy tylko jedną, czy wszystkie pozycje z kolumny, czy tylko wybrane. Ważne, aby czytając poszczególne pozycje, starać się odczuwać uczucia z nimi związane, które mogą stanowić dla Ciebie impuls do poniesienia kolejnego wy­siłku w celu przezwyciężenia swojej nieśmiałości.
Marzenia
Nawet jeśli jesteśmy osobą OD, to warto mieć jakieś marzenia. Czy powinny to być duże marzenia, czy małe? Osobiście uważam, że warto mieć duże marzenia, gdyż takie marzenia bardziej nas motywują do działania. Co więcej, jeżeli mamy duże marzenie i na drodze do jego realizacji napotkamy jakieś przeszkody, to te prze­szkody nie przesłonią nam całego marzenia.
Ćwiczenie
Zastanów się, czy marzenia, które posiadasz, warto byłoby zwiększyć tak, aby bardziej Cię motywowały do działania.
Wielu ludzi boi się wyznaczać sobie duże marzenia, gdyż uważają, że nie będą w stanie ich potem osiągnąć. Tymczasem nawet bardzo duże marzenia można zrealizować, jeśli zastosuje się zasadę małych kroków.
Zasada ta mówi, że nawet wielkie marzenia można spełnić, je­żeli będzie się je realizować małymi krokami. Przy czym w miarę wspinania się ku marzeniu małymi krokami zobaczymy, że stop­niowo stawiamy coraz większe kroki. Wynika to z tego, że zdobywa­my nowe doświadczenia, nowe umiejętności oraz rozpędzamy się. Dzięki temu po pewnym czasie możemy stawiać już naprawdę duże kroki!
Świetnym przykładem zastosowania zasady małych kroków jest ta książka. Z wielu prezentowanych tu porad możesz wybrać te, które są dla ciebie łatwe do realizacji. Będą to pierwsze małe kroki na drodze do zwalczania nieśmiałości. Następnie będziesz mógł przejść do coraz większych kroków, które, dzięki wcześniejszemu przy­gotowaniu, będziesz w stanie równie łatwo realizować.
Ćwiczenie
Gdy już przeczytasz całą książkę, wróć do tego ćwiczenia i wypisz porady, techniki i pomysły z tej książki, które stanowić mogą dla Ciebie małe kroki, od których zaczniesz walkę ze swoją nieśmiało­ścią.
……………………………………………………..
……………………………………………………..
Cele
Gdy mamy już marzenia, czas na ich sprecyzowanie w postaci celów. Badania przeprowadzone wśród ludzi, którzy odnieśli największe sukcesy, wykazały, że jednym z kluczowych czynników decydujących o ich sukcesie było odpowiednie sformułowanie celów.
Jak zatem powinno się prawidłowo formułować cele? Oto zasady, których warto przestrzegać.
Zasada nr 1: Zawsze w pozytywie
Nawet jeśli jesteś osobą OD, to formułując swoje szczegółowe cele, powinieneś skupić się na ich pozytywnej stronie. Dlatego zamiast celu „Nie chcę być nieśmiały”, lepiej wyznacz swój cel jako „Chcę być osobą śmiałą”.
Ćwiczenie
Zapisz kilka celów związanych z nieśmiałością, nad którymi będziesz chciał pracować, np.
Chcę być duszą towarzystwa.
Chcę mieć dziewczynę/chłopaka.
……………………………………………………..
……………………………………………………..
……………………………………………………..
Zasada nr 2: Nie chciej, tylko bądź
Cel „Chcę być duszą towarzystwa” kryje pewną pułapkę, której możemy sobie nie uświadamiać. Otóż programuje on nasz umysł podświadomy (poświęcony jest mu jeden z następnych rozdziałów książki) na chcenie bycia duszą towarzystwa. Ponieważ nasza podświadomość rozumie wszystko dosłownie, dlatego będzie ona starała się w nas wzbudzać chcenie bycia duszą towarzystwa, a nie bycie duszą towarzystwa. W rezultacie będziemy coraz bardziej chcieli być duszą towarzystwa, co jednak wcale nie musi przełożyć się na konkretne efekty.
Dlatego lepiej powyższy cel sformułować w postaci „Będę duszą towarzystwa”. Zwróć uwagę, że brzmi on lepiej.
Ćwiczenie
Przejrzyj swoje cele i jeśli zawierają słowo „chcę” lub podobne (np. „pragnę”, „marzę”), to usuń je z tych zdań.
……………………………………………………..
……………………………………………………..
……………………………………………………..
Zasada nr 3: Z jakiego powodu?
To, że wyznaczamy sobie jakieś cele, wynika z jakichś powo­dów. Warto dokładnie sobie te powody uświadomić, gdyż pozwoli to nam zyskać większą motywację do realizacji naszych celów. Jeśli np. moim celem jest bycie duszą towarzystwa, to może to być podyk­towane tym, że chcę mieć więcej znajomych, spotkać swojego ży­ciowego partnera itd.
Ćwiczenie
Przy każdym ze swoich celów postaw sobie pytanie: Z jakiego powodu pragnę zrealizować ten cel?
……………………………………………………..
……………………………………………………..
……………………………………………………..

Zasada nr 4: Jak poznasz, że to osiągnąłeś?

Kolejna zasada formułowania celów zakłada, że należy dokład­nie sobie wyobrazić (i zapisać), jaki efekt da nam osiągnięcie celu. Co dokładnie nastąpi, gdy cel osiągniemy? Jeśli naszym celem jest sta­nie się duszą towarzystwa, to należy dokładnie opisać, jak będzie to wyglądać. Np.: „W każdym tygodniu kilka osób zaprasza mnie na różne imprezy. Gdy tylko zjawię się na jakieś imprezie, od razu wokół mnie pojawia się grupa osób, które chcą spędzić czas w moim towa­rzystwie. W każdej chwili potrafię powiedzieć coś zabawnego”.
Ćwiczenie
Dla każdego swojego celu wypisz, jak będzie wyglądać spełnienie tego celu. Weź kilka kartek papieru i na każdej dokładnie napisz, jak będzie wyglądać spełnienie danego celu.
Dodatkową zaletą tej techniki jest to, że jeżeli będziemy co­dziennie czytać sobie to, co zapisaliśmy w tym ćwiczeniu, to od razu będzie nas to motywowało do pracy nad osiągnięciem wymarzonych celów.
Zasada nr 5: Co musisz zrobić, aby cel osiągnąć?
Samo wyznaczenie sobie celów nie wystarcza, aby je osiągnąć. Następnie trzeba przejść do konkretnego działania, czyli trzeba opra­cować plan, który pozwoli nam osiągnąć wymarzony cel. Przynajm­niej jego ogólne zarysy powinny zostać stworzone już wtedy, gdy za­pisujemy sam cel. Bardzo ważną zaletą tej zasady jest to, że urealnia ona nasz cel. Gdy zaczynamy tworzyć plan dojścia do celu, oparty na naszej realnej sytuacji, wtedy zaczynamy wierzyć, że faktycznie dany cel jesteśmy w stanie zrealizować.
Oto przykład dla celu „Będę duszą towarzystwa”. Plan osiągnięcia tego celu:
1.Zacznę ćwiczyć techniki zyskiwania większej pewności siebie.
2.Powiększę grono swoich znajomych.
3.Nauczę się na pamięć wielu dowcipów.
4….
Ćwiczenie
Do każdego ze swoich celów napisz na kartce plan, dzięki które­mu zamierzasz dany cel osiągnąć.
Zasada nr 6: Jak, gdzie i z kim?
Ta zasada stanowi rozwinięcie poprzedniej zasady. Stawia sobie za cel skoncentrowanie się na następujących elementach reali­zacji celu:
Z kim – Są cele, które możemy osiągnąć samodzielnie. Jednak w większości przypadków będziemy potrzebować wsparcia ze strony innych ludzi. Warto zastanowić się, jacy to będą ludzie, i wypisać ich listę.
Kiedy – Poszczególne elementy planu mogą być realizowane w różnym czasie. Warto dokładnie ustalić, kiedy co będziemy robić.

W jakich sytuacjach
– W zależności od tego, czy dany cel jest zupełnie czymś nowym, czy też wiąże się już z innymi naszymi działaniami, realizacja celu może wymagać od nas udziału w zupełnie nowych sytuacjach lub może pozwolić nam wykorzystywać sytuacje, z którymi już mieliśmy lub mamy do czynienia.

Gdzie
– Realizacja danego celu może odbywać się w jednym miejscu, jak i w wielu miejscach. Należy je wszystkie zidentyfikować, wraz z ustaleniem, jaki dostęp do tych miejsc będziemy posiadać.
Ćwiczenie
Uzupełnij plany realizacji celów z poprzedniego ćwiczenia o elementy opisane w zasadzie nr 6.
Zasada nr 7: Zasoby własne
Do realizacji prawie każdego celu potrzebujemy określonych zasobów (pieniędzy, wiedzy, kontaktów, czasu itd.). Możemy w tym celu korzystać zarówno z zasobów własnych, jak i obcych. Warto za­stanowić się, co mamy do dyspozycji przy realizacji konkretnego ce­lu. Z jednej strony – pozwoli nam to na ocenienie naszych realnych szans na wykonanie planu realizacji celu. Ponadto uświadomienie sobie, że dysponujemy określonymi przydatnymi zasobami, może nas dodatkowo zmotywować do realizacji celu.
Z drugiej strony – przejrzenie własnych zasobów może pokazać nam, jakich zasobów nam brakuje, i skierować nas ku szukaniu ich na zewnątrz.
Ćwiczenie
Do każdego ze swoich celów dopisz posiadane zasoby, które możesz wykorzystać do ich realizacji.
……………………………………………………..
……………………………………………………..
……………………………………………………..
Ćwiczenie
Wypisz, jakich zasobów brakuje Ci do realizacji celów, i zasta­nów się, skąd możesz te zasoby uzyskać.
……………………………………………………..
……………………………………………………..
……………………………………………………..
Zasada nr 8: Specyficzny i określony (mierzalny)
W określaniu celów liczą się konkrety. Jak zareagowałbyś na sytuację, gdyby sprzedawczyni w sklepie nie podała Ci, ile masz za­płacić za kupowany produkt? Aby zapłacić za produkt, musimy wiedzieć, ile on kosztuje. Podobnie jest w przypadku celów – aby je osiągnąć, trzeba oprzeć je na konkretnych (mierzalnych) parame­trach. Dlatego cel w postaci „Będę duszą towarzystwa” nie jest ideal­ny, gdyż sformułowanie „dusza towarzystwa” można interpretować w najróżniejszy sposób. Dlatego warto to doprecyzować. Częściowo mogłeś to już zrobić przy zasadzie nr 4 (Jak poznasz, że to osiągnąłeś?).
Ćwiczenie
Przejrzyj swoje cele i zobacz, czy są one wszystkie mierzalne. Je­żeli tak nie jest, to doprecyzuj je.
Zasada nr 9: Określony w czasie
Kolejna bardzo ważna zasada mówi, że należy dokładnie okre­ślić termin osiągnięcia wyznaczonego celu. Termin ten często jest głównym motywatorem zmuszającym nas do realizacji celu. Im bliżej daty, gdy cel powinien być zrealizowany, tym mamy większą presję, aby go osiągnąć.
Ćwiczenie
Przejrzyj listę swoich celów. Jeżeli nie ustaliłeś przy nich daty, kiedy mają zostać one ostatecznie osiągnięte, to zrób to teraz!
Gdy już opracujemy nasze cele, wykorzystując powyższe zasa­dy, to możemy je sformułować w postaci umowy z samym sobą. Dalej znajdziesz przykład takiej umowy.
—–
………………., dnia ………. 200…. r
UMOWA
Ja, niżej podpisany/a …………….., zobowiązuję się do podjęcia walki ze swoją nieśmiałością. W tym celu będę krok po kroku wcielał w życie zawarte w książce „Nieśmiałość” porady i metody oraz doda­wał swoje własne pomysły. Zacznę od technik najłatwiejszych i gdy już je wcielę w życie, przejdę do bardziej zaawansowanych. W załącz­niku do tej umowy zamieszczę plan działania, który stworzę po prze­czytaniu tej książki. Plan ten pozwoli mi systematycznie ograniczać swoją nieśmiałość – aż do całkowitego wyeliminowania jej z mojego życia w dniu …………….. 200 ….. roku.
Podpis
—–
Ćwiczenie

Wypełnij i podpisz powyższą umowę. Jeżeli ta umowa nie od­powiada Ci w pełni, to stwórz własny jej wariant.
Na koniec tego rozdziału chciałbym przedstawić Ci jeszcze je­den sposób na zwiększenie swojej motywacji do walki z nieśmiało­ścią. Dla mnie takim sposobem było przeprowadzenie się do innego miasta oraz zmiana pracy. Jednym z powodów tej decyzji było przeświadczenie, że jeżeli znajdę się w nowym miejscu, gdzie nie będę mógł korzystać z pomocy bliskich mi osób i będę musiał po­legać tylko na sobie, to zmotywuje mnie to do przezwyciężenia mojej nieśmiałości. I tak rzeczywiście się stało.
Przed przeprowadzką pracowałem jako dziennikarz specjalizu­jący się w tematyce Internetu. Praca ta dla osoby nieśmiałej była idealna, gdyż bez wychodzenia z domu mogłem kontaktować się z in­nymi ludźmi – tylko poprzez Internet. Jednak ta praca nie motywo­wała mnie do walki z nieśmiałością. Po przeprowadzce, gdy zacząłem szukać innej pracy, związanej z większym kontaktem z innymi ludźmi, zyskałem większą motywację do pracy nad pokonaniem swo­jej nieśmiałości.
Powyższy tekst jest fragmentem książki “Nieśmiałość - jak się jej pozbyć?” (Aleksander Łamek).